ESGRK #1: Czarna dziura we Wrocławiu

Ile potrzeba metrów, aby… przejechać 800 metrów? Pytanie brzmi kuriozalnie, lecz we Wrocławiu odpowiedź na nie jest jeszcze bardziej kuriozalna. Mianowicie w stolicy Dolnego Śląska liczba ta może wynosić 4.200 metrów. Ponad 5-cio krotnie więcej, niż wynosi pierwotna liczba zawarta w pytaniu. O co w ogóle chodzi?

Problem ten znają przede wszystkim kierowcy poruszający się pomiędzy ul. Robotniczą/ul. Strzegomską a ul. Tęczową/ul. Grabiszyńską. Ich trasa w linii prostej wydaje się dość krótka, jednak w rzeczywistości już tak krótka być wcale nie musi. Trzeba bowiem na tej trasie nadkładać sporo drogi, a to dlatego, że władze miasta nigdy nie pomyślały o tym, aby podjąć się we wspomnianej okolicy chociaż jednej inwestycji drogowej, która w znacznym stopniu skróciłaby trasę takiego przejazdu. To dałoby wiele korzyści nie tylko tym kierowcom, którzy na tej trasie kursują. Odciążyłoby to również i inne drogi, po których są oni w takiej sytuacji zmuszeni się poruszać, jak chociażby trasy wiodące poprzez pl. Orląt Lwowskich, czyli na styku ul. Tęczowej i ul. Robotniczej. Jednak, póki co, zamiast przebycia kilkuset metrów pomiędzy ul. Góralską a ul. Manganową pozostaje nam jeździć tych kilka nadprogramowych kilometrów.

Zdjęcie: Mapa Google

Wydawać się może, że problemem są tutaj przede wszystkim tereny kolejowe. Rzeczywiście, rozliczne rozwidlenia torowiska w okolicach Dworca Świebodzkiego mogą budzić obawy dotyczące problemów technicznych w przypadku takiej inwestycji. Jednak już na odcinku między ulicą Manganową a Góralską wiedzie tylko jedna nitka kolejowa. Daje to pole do popisu urzędnikom, którzy mogliby poprowadzić odpowiednie negocjacje z PKP, aby można było wybudować odpowiednie wiadukty… pod i tak nieczynną dla pasażerów trasą kolejową.

Zdjęcie: Mapa Google

Póki co jednak, wrocławscy kierowcy zamiast dojechać do celu swojej podróży, jak najkrótszą i jak najszybszą trasą, muszą jechać naokoło. I nie ma znaczenia, w którym kierunku pojadą, czy którą wersję trasy wybiorą. Każda z nich będzie wielokrotnie dłuższa niż być mogłaby, a jednocześnie każda z nich powoduje, że dodatkowo korkowane są miejsca, które już i bez tego charakteryzują się dużym natężeniem ruchu. W ten oto sposób powstała „czarna dziura” pokrywająca ogromną część Wrocławia. Co ważne, czarna dziura przyczyniająca się do wzrostu hałasu oraz ilości generowanych spalin przez auta stojące w ogromnych zatorach drogowych.

Zdjęcie: Mapa Google

Jednak, jak widać po dotychczasowej polityce władz miasta, póki co ma ona inne priorytety. Wśród nich znajduje się tworzenie buspasów na ul. Traugutta oraz finansowanie kosztownych inwestycji, które miastu nie są niezbędne, a które pochłaniają ogromne ilości pieniędzy. Mowa tu o takich punktach na wrocławskiej mapie jak Hydropolis, czy Narodowe Forum Muzyki. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że inwestycje te opłacane są nie z nadwyżek budżetowych miasta, lecz z kredytów, które coraz wyraźniej zadłużają dumną stolicę Dolnego Śląska. Pamiętajmy, że ci kredytodawcy prędzej czy później zgłoszą się po wszystkie swoje należności i spłacić je będą musieli ci, którzy do kasy miejskiej się zrzucają, tj. mieszkańcy miasta (a nie władze, które miasto zadłużyły).

I tak oto we Wrocławiu mamy czarną dziurę drogową, pomiędzy ul. Robotniczą a ul. Grabiszyńską. Do tego, niestety, dołącza czarna dziura w miejskim budżecie. Mimo, że władze miasta ciągle udają, że nie widzą ani jednej, ani drugiej.

Oby wyborcy dostrzegli to podczas następnych wyborów samorządowych.


Znasz inne rozwiązania komunikacyjne, które utrudniają życie mieszkańcom Wrocławia – kierowcom, rowerzystom, pieszym i innym uczestnikom ruchu? Napisz poniżej w komentarzu! Chętnie opiszemy „ciekawe” sytuacje.


Komentarze internautów:

8 thoughts on “ESGRK #1: Czarna dziura we Wrocławiu

  1. Autor chyba niespełna rozumu, jak żyje takich głupot nie słyszalam. Powinno trafić na „złote myśli domorosłych planistów…”

  2. Wy pewnie tego nie zauważacie jakim idiotyzmem było nazwanie partii słowem „Wolność” i stosowanie go samodzielnie bez dopisku „partia”. I stąd pojawiają się idiotyzmy typu „ESGRK #1: Czarna dziura we Wrocławiu – Wolność” na Facebooku. Człowiek to czyta i czuje się jak schizofrenik. Co ma kurwa wolność do czarnych dziur!? Czy może wolność to jest ta czarna dziura we Wrocławiu? Jestem wielbicielem Korwina ale jak widzę takie debilizmy to szlag mnie trafia na myśl, że jeśli to wkurza nawet zagorzałych fanów to jak to musi działać na tych neutralnych, których chcemy niby przekonać do naszych racji. Przecież oni nie będą tego czytać bo po takim tytule widać, że pisał to jakiś kosmita więc nie warto tracić czasu.

  3. To komentarz dodatkowy dotyczący marketingu. Nie wiem jak wy się dogadujecie z centralą ale na oko widać, że nie bardzo. Skoro centralna strona partii zrobiona jest w WordPressie na szablonie Political Press http://preview.themeforest.net/item/political-press-responsive-wordpress-theme/full_screen_preview/5748117 to dlaczego wy stosujecie szablon Education Hub!? Pewnie nie wiecie ile znaczy synergia w marketingu. Ale jeśli nawet nie potraficie się dogadać z centralą w tej kwestii to dlaczego spieprzyliście tak bardzo wygląd szablonu Education Hub skoro w oryginale wygląda całkiem znośnie https://demo.wenthemes.com/education-hub/ A wasza strona wygląda jakby ją pies wyrzygał. Nasrane, naćkane i logo wzięte z dupy bo partia wolność ma inne niż to, które macie na stronie. Z kilometra widać, że robione za darmo przez jakieś bezguście. Amatorszczyzna. Szablon kosztuje 39 dolarów więc to nie są koszty z kosmosu.

  4. Faktycznie, zmiana organizacji ruchu w postaci wiaduktu i dodatkowego połączenia drogowego sporo by dała. Z tym się zgadzam.

    Ale zawarte tu tezy i opisanie miasta jako Europejskiej Stolicy Głupich Rozwiązań… – żenująca. Pojedź kochany autorze do kilku miast, choćby do Łodzi, i chyba będziesz musiał przenieść swoją „stolicę”.
    Poza tym bądźmy szczerzy.. autor wybrał dwie skrajne punkty aby udowodnić własną tezę. To się nazywa sofistyka 🙂

    1. Sofistyka tyczy się fałszywych tez, a co jest fałszywego w tezie, że trzeba jechać naokoło na opisywanej trasie? Przecież wystarczy rzucić gołym okiem na mapę, żeby to zobaczyć. No, ale tak to jest, jak ktoś używa słów, których znaczenia nie zna…

      Może problem przejazdu na tej trasie nie jest najpoważniejszym ze wszystkich we Wrocławiu, ale pokazuje stosunek ekipy obecnego prezydenta Wrocławia do mieszkańców miasta – można ich zadłużać, budować drogie stadiony, NFM-y, można organizować głupie imprezy pokroju ESK, a dróg nie trzeba budować i remontować nie trzeba, byleby urzędnicy byli zadowoleni. To jest jakaś masakra. Masakra!

  5. Lepiej wydać 500 mln na dwie imprezy „promocyjne” niż na drogi i mosty. Promocję ciężko rozliczyć i można się „nachapać”. Natomiast drogi są kosztowne i trudno je wykonać, do tego jeśli inwestycja idzie za długo łatwo rozliczyć władze.

    1. Masz rację, przy budowie NFM-u można nachapać się znacznie bardziej, niż przy remoncie dróg. Przepłacony bubel szybciej wyjdzie na jaw na uczęszczanej drodze, niż w przypadku NFM-u.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *